Zaproszenia na Ślub

wpis w: Ślub, Zaproszenia | 12

Rok temu robiłam zaproszenia dla Martyny i Łukasza na ślub cywilny, a teraz zrobiłam im jeszcze jedną porcję – na ślub kościelny. Zaproszenia miały być podobne, ale nie takie same. Poprzednie były monochromatyczne, wyglądały tak:

Zaproszenia na ślub w szarościach

a tym razem z dodatkiem pięknego niebieskiego papieru, perłowego:

DSCF0721

Niezawodny perłowy ćwiek z CraftManiowej Doliny Tęczy:

DSCF0728

Wewnątrz zaproszeń również pojawiło się zdjęcie młodej pary, tak jak poprzednio:

DSCF0738-rozm

Podobają Wam się takie zaproszenia? Na ich przykładzie widać jak pewna kompozycja, układ elementów ewoluuje, zmienia się i staje się czymś całkiem nowym :)

  • Dla mnie są przepiękne. Pasują do poprzednich, do zdjęcia… No wszystko w jednym stylu, idealnie wręcz ;) Z ciekawości zapytam, ile czasu potrzebujesz na zaprojektowanie takiego zaproszenia? :)

    • Dziękuję! A co do pytania… Myślę nad nim od 2 dni… Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie. Czasem jest tak, że siadam i kompozycja „układa się sama” a czasem i ze 2 tygodnie zejdą… A czasem wielokrotnie konsultuję się z zamawiającym, zmieniamy układ, kolory, drobiazgi, które muszą pasować na przykład do elementów wystroju sali weselnej czy stroju Pary Młodej… Różnie jest :) Serdecznie pozdrawiam :D

      • Rozumiem, więc wygląda to jak każda inna praca twórcza – czasem pomysł pojawia się od razu, czasem długo czujemy, że to nie to ;)

        • Tak, to zdecydowanie jest praca twórcza jak każda inna. Oczywiście mogłabym w nieskończoność powielać ten sam wzór, ale bardzo tego nie lubię i nawet jak ktoś zamawia „taką kartkę jak ta czy tamta” to staram się coś zmienić, dodać lub ująć, żeby nie robić kopii :)

  • Wszystkie Twoje prace bardzo mi się podobają, to już wiesz. :-) A teraz się zastanawiam jak Ty się wyrabiasz z zamówieniami? Przecież takie zaproszenia robi się w większych ilościach. A Ty pracujesz, biegasz… aaaaa, wiem, odpada Ci czas na gotowanie, bo gotuje Artur. :-D

    • Na tym co „gotuje” Artur to raczej bym długo nie pożyła, bo to albo cukier z masłem, albo mięcho a ja nie lubię za dużo tegoż… Zamówienia realizuję po pracy, zazwyczaj bardzo późno w nocy, potem jestem nieprzytomna… Ja to nazywam „momentem między wieczorem a nocą” czyli między jedenastą a pierwszą :)

      • No patrz jak pojechałam steteotypem. Artur gotuje, to Ewa ma z głowy. :-) A ten stan nieprzytomności dobrze znam, bo też potrafię późno się kłaść, spać po 4-5godzin.A potem chodzę nieprzytomna. Niestety nie mam 20stu lat i potrzebuję o wiele więcej snu niż kiedyś. :-)

        • A wczoraj było odwrotnie – Artur zrobił gulasz a ja ciasto cukiniowo – czekoladowe :D

          • Też zrobię. Ciasto znaczy. :-) Daj przepis. :-)