Walentynki

wpis w: Dekoracje, O mnie | 4

To taki dziwny dzień, który dzieli ludzi na trzy grupy, na fanów i przeciwników świąt tego typu, świąt „komercyjnych” i tych, którzy mają to w nosie. Ja osobiście uważam, że producenci gadżetów wszelakich, sklepy, markety przesadzają z promocją i wciskaniem ludziom tych wszystkich serduszek i bombonierek, ale z drugiej strony jest to fajna okazja to zrobienia czegoś, czego nie robi się codziennie. Choćby oznaczało to kupienie kwiatka. Albo zrobienie śniadania do łóżka. My nie robimy z „Dnia Zakochanych” wielkiej pompy, ale mój mąż zrobił dla mnie tym razem coś ekstra super. Pisać nie bardzo umiem, w naszym związku to on jest specjalistą od pisania i możecie poczytać bezpośrednio u źródła dlaczego, jak i z czego przygotował pizzę neapolitańską. Pizzę z mojego snu :)

Na czym jeszcze polegała nasza niecodzienność walentynkowa? Na tym, że zamiast zjeść tę pizzę we dwójkę, romantycznie, my zjedliśmy ją wspólnie z przyjaciółmi po bardzo przyjemnym biegu walentynkowym. Bieganie łączy ludzi i jedzenie też! I na tym właśnie według mnie powinny polegać walentynki, na miłym spędzaniu czasu z fajnymi ludźmi.

Na koniec życzę Wam miłego wieczoru, okraszając wpis kilkoma zdjęciami dekoracji jakie przygotowałam na ten dzień korzystając z grafik udostępnianych przez My Pink Plum.

Ściskam cieplutko :)