Poland Business Run Łódź 2017 – Relacja

wpis w: Bieganie, charytatywnie, Relacje | 4

Bookworm on the run zobligował mnie do napisania szybkiej relacji z niedzielnego biegu, więc – zapraszam.  

Czwarty Łódź Business Run 2017 przeszedł do historii. Ja brałam udział w tej biegowej akcji charytatywnej po raz drugi (tu jest relacja – klik), i tak jak poprzednim razem byłam naprawdę zachwycona, zachłyśnięta wręcz, tak po dzisiejszym biegu czuję ogromny niedosyt emocji związanych ze wspaniałym, charytatywnym, celem tego biegu. Główną emocją, która mi towarzyszyła było poirytowanie. Było ciasno, trudno było kogokolwiek znaleźć, cały czas ktoś mnie trącał i przepychał. Ponieważ strefa startowa była usytuowana w bardzo wąskim miejscu, wpuszczano tam tylko biegaczy (na szczęście!!!), lecz dzięki temu zanim wystartowałam, zdążyłam zmoknąć, bo rzeczy musiałam zostawić kibicom przed barierkami. Ale deszcz to nic. Sama zmiana… dramat. Nie było widać kto nadbiega, nie było telebimu z obrazem z trasy, telebim z wynikami się zaciął i czasy były nieaktualne. Ochrona cofała wychylających się biegaczy do boksów, a kilkudziesięcioosobowy tłumek wypychał tych stojących z brzegu z powrotem na ochronę. Biegacze z pałeczkami w ręku nie widząc swoich zmienników stali (!!) przed tłumkiem i wywoływali się nawzajem krzycząc po imieniu (!!!). Żeby dostać się na linię startu nie tracąc kolejnych cennych sekund oczywiście trzeba było się przepchać niemal łokciami. Sama trasa o tyle lepsza niż w ubiegłym roku, że było mniej zakrętasów, ale w zamian kręcili się po trasie przypadkowi ludzie, którzy ignorowali barierki. Kibiców – jak na lekarstwo… pewnie przez siąpiący deszcz. Dystans też nie był zgodny z deklarowanym – miało być 3,8 km, było około 3,1-3,2 km (w zależności od zegarka). Podobała mi się za to mnogość atrakcji dla dzieci, różne „gratisy” dla nas, które wybitnie trafiły w moje upodobania – owocowy shake na jogurcie, czy pyszny owocowy sok, ważenie z analizą i ciasteczka. Oczywiście najpierw się zważyłam, a potem wypiłam shake i zjadłam ciasteczko  
Czy pobiegnę za rok? Biorąc pod uwagę to, że za bieg płacę z własnej kieszeni, a koszt jest spory – pewnie już nie… Oczywiście – charytatywny cel jest bardzo ważny, ale jednak komfort i przyjemność z biegania też są bardzo istotne. Szczęśliwie samą akcję można również wspomóc nie biegając – wpłacając po prostu pieniądze na konto PM Poland Business Run.

nasza drużyna #blogerzybiegają

Nawet zdjęć za wiele nie zrobiłam… Jedno jest moje (medale), a pozostałe z obiektywu Dominika – Runoholika.

Biegowo pozdrawiam!

  • Dorota Adam

    Podziwiam Cię za to biegania, dajesz mi motywację, żebym nie zaprzestawała męczyć się z kijkami ;)

    • Dziękuję!!! Moje bieganie w zasadzie zaczęło się właśnie od kijków, teraz czasem za nimi tęsknię…

  • Dopiero teraz miałam chwilę się zapoznać z relacją z biegu. Smutno, że to w zeszłym roku wyszło tak wspaniale w tym wypadło tak kiepsko. Pewnie dlatego, że mnie nie było ;)

    • Oczywiście, że Ciebie brakowało! Natomiast myślę, że ta zła organizacja wyniknęła z pazerności organizatorów. Cel szczytny, intencje dobre, ale nie da się upchnąć tylu ludzi na tak małej powierzchni i zapewnić im jednocześnie komfortu…