Podsumowanie Biegowe #2017

wpis w: Bieganie, Instagram, O mnie, Trening | 3

Moje postanowienie biegowe na 2016 było proste – wytrwać w systematycznym bieganiu. Nie odpuścić tak, jak zazwyczaj było z każdą inną aktywnością fizyczną. I stało się! Na rok 2017 życzyłam sobie by żeby tak już zostało – jak najdłużej się da – i też się stało!

Jak ten rok wyglądał w kilometrach? Przebiegłam sporo mniej niż w 2016 – o prawie 400 km. Ale w zamian zaczęłam regularnie uczęszczać do osiedlowego fitness klubu, gdzie pod okiem fantastycznych instruktorek zaczęłam robić rzeczy dla mnie niecodzienne, czyli skakać po stepach i machać ciężarkami, kettlami i tak dalej. Mimowolnie przełożyło się to dość mocno na moje wyniki w bieganiu, przekroczyłam barierę godziny na dychę (Bieg Niepodległości), bardzo mocno poprawiłam wynik w półmaratonie – najpierw w Warszawie o około 7 minut, a potem jeszcze kolejne dwie minuty urwałam na RockRun w Jarocinie. Tam też zaliczyłam pierwsze w życiu pudło – 3. miejsce w kategorii wiekowej :D

Pudło

Na pudle stanęłam dwa razy, nie tylko w Jarocinie, choć za pierwszym i za drugim razem byłam jednakowo zaskoczona! Pierwszy raz – i wtedy wydawało mi się, że ostatni – miał miejsce na moich 40. urodzinach. Zaprosiłam wtedy biegowych przyjaciół na leśną konwersacyjną dyszkę, a oni urządzili mi niespodziankę w postaci linii mety, którą przekroczyłam jako pierwsza wśród wielkiej radości wszystkich zgromadzonych, oraz pudła i statuetki. To było NIESAMOWITE przejście z kategorii K-30 do K-40. Każdemu takiego życzę!!

Ciekawostka – w jarocińskim półmaratonie zajęłam 3. miejsce w kategorii, będąc jednocześnie 15. od końca! Niech to będzie pocieszeniem dla wszystkich marud,które zabijają w sobie radość z biegania żaląc się dookoła, że „biegną w ogonie”, „zamykają stawkę” i tak dalej. Nie jest ważne miejsce na liście wyników, a wysiłek włożony w pokonanie trasy i swojej słabości.

Najważniejszy bieg

Najważniejszym życiówkowym biegiem był Bieg na Piątkę. Deklarowałam przebiec na nim 5 km w czasie poniżej 28 minut, co miało ścisły związek w kwotą uzbieraną przeze mnie w zbiórce charytatywnej na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Biegłam wtedy przeziębiona i nie do końca czułam się „w formie”, jednak emocje i tłum poniosły mnie na 26’58” czyli minutę mniej niż zakładałam. Ten właśnie bieg wspominam jako najmocniejszy, kiedy rzeczywiście pobiegłam na 100%. Bo na codzień nie lubię tak biegać, nie lubię wychodzić poza strefę komfortu, bieganie ma sprawiać mi przyjemność, a nie ból. Czasem jednak trzeba zrobić coś niekomfortowego, w imię wyższego dobra :D

 

Mój pierwszy raz
Pobiegłam pierwszy bieg górski – Trail Kamieńsk, w cudownie zimowej aurze. Pogoda fantastyczna, bieg świetny, ale nie zamierzam powtórzyć. Za mało gór w tej „górze” ;) sama nazwa „bieg górski” nie wystarcza mi. Dopóki jestem tu, w centralnej Polsce, będę biegać jak najwięcej biegów przełajowych, a górskie biegi chcę biegać w górach.

Ponadto pierwszy raz pobiegłam półmaraton w górach – moich ukochanych Izerach. To właśnie tam dostałam chyba największą ilość endorfin, taką, że aż płakałam i tam poczułam największy ból w mięśniach. Skurcze w łydkach były straszliwe. Pierwszy raz nie byłam w stanie o własnych siłach wbiec na metę, nie wspominając o przyspieszeniu :D

Liczby.
Wzięłam udział w 32 biegach rejestrowanych elektronicznie (w sumie 297,60 km), z czego 19 biegów było po lesie, polach i górach, a 11 charytatywnych. Charytatywność była albo definiowana przez organizatora, albo przeze mnie – między innymi biegłam dla Oliwki chorej na mukowiscydozę, dla Agnieszki chorej na nowotwór, dla ofiar Aleppo, dla OSP Jędrzejów (zbierali kasę na sprzęt poszukiwawczy).

Najlepsze moje wyniki to:
5 km – 26’58”
10 km – 58’21”
półmaraton – 2:11’04”

I póki co nie czuję potrzeby by te liczby poprawiać, bo uważam, że są wystarczająco dobre. Mam za to wielką satysfakcję z innych liczb:

  1. Zbiórka na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę – 2240 zł
  2. Zbiórka na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę – 3001 zł
  3. Zbiórka na rzecz Fundacji Gajusz – 9240 zł

Ulubione zdjęcie z biegu? Nie mam żadnego problemu z wyborem. Wielka Pętla Izerska… Zdjęcie zrobione gdzieś pod koniec trasy, na zbiegu, strasznie mnie już wszystko bolało i chciało mi się płakać. Patrzyłam pod nogi, żeby dodatkowo orła na kamieniach nie wywinąć… a fotograf pstryk!

Nie mogę się tylko zdecydować, który medal jest NAJ. Każdy jest ważny, na każdy zapracowałam i z każdego jestem dumna!

wieszak na medale

I na koniec – 9 najlepszych zdjęć z instagrama – według Was, czyli według ilości lajków:

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę Wam dobrego Nowego Roku! Niech moc i siła będą z Wami, lecz nie biegnijcie bezrefleksyjnie za życiówkami. Czasem zwolnijcie i przyjrzyjcie się kamieniom pod nogami, niebu nad Wami, posłuchajcie szumu wiatru. Warto :D