Kwestia Bezpieczeństwa

wpis w: Bieganie, O mnie, Trening | 0

W pakiecie nocnego półmaratonu wrocławskiego, w którym biegł Powoli. Po Prostu. było jak zwykle dużo różnych rzeczy – zaczynając od koszulki i numeru startowego, przez reklamy, owsianki, wodę, bezalkoholowe piwo i gąbkę, aż do plastikowej karty pierwszej pomocy, którą natychmiast zakosiłam.

Od zawsze byłam cykorem, boję się różnych rzeczy i niestety trochę mnie to blokuje. Czasem jest to dobre (w przypadku jazdy autem, nie przekraczam pewnych prędkości), ale czasem mnie to wkurza, bo na przykład przez strach przed upadkiem nigdy nie nauczyłam się w miarę dobrze jeździć na łyżwach.

Boję się też tego, że podczas biegania coś mi się stanie. Biegam sama, przez różne chęchy, czasem dość długo, czasem (tak jak dziś) w upał i dlatego zawsze mam ze sobą jakiś „identyfikator”. Do tej pory była to po prostu zalaminowana kartka, ale od niedzieli jestem szczęśliwą posiadaczką takiej fantastycznej karty! Dowód osobisty przecież nie załatwia sprawy, bo w razie wypadku nic nikomu nie da to, że mam tam wpisany wzrost i kolor oczu, ważniejszy jest numer telefonu do kogoś z rodziny i informacja o chorobach czy uczuleniach.

Ciekawa jestem, czy Wy macie ze sobą takie coś? Co macie ze sobą na każdym biegu? Oprócz kluczy, telefonu MUSZĘ mieć chusteczki higieniczne – nieustannie leje mi się z nosa, choć alergiczką nie jestem, coś do picia i do żarcia w przypadku dłuższych biegów. Zazwyczaj przynoszę żarcie z powrotem, ale czuję się lepiej mając żel czy saszetkę cukru w kieszeni.

PKO Bank Polski Biegajmy Razem bardzo dziękuję za tę kartę! pomysł jest fantastyczny!

Pozdrawiam Was cieplutko i przypominam o mojej zbiórce charytatywnej
http://bit.ly/biegam_dobrze_dla_fdds

#biegamdobrze
#biegampomagam
#pomagamdzieciom
#blogerzybiegają