Ibuprom Sport 10k Run – Łódź DOZ 2017 – Relacja

wpis w: Bieganie, O mnie, Relacje | 0

Od czasu półmaratonu, który biegłam dokładnie 4 tygodnie wcześniej zmagałam się z bólem obu nóg, który nie pozwalał mi swobodnie biegać. W duchu wyzywałam, że „po co mi ten ból!”, zła byłam, bo miałam zamiar podczas właśnie tego biegu na dychę w ramach imprezy DOZ Maraton Łódź, urwać ubiegłoroczne 40 sekund brakujące mi do złamania godziny. Gdyby nie to, że start miałam opłacony, a w planie było spotkanie wielu przemiłych osób – wcale bym nie pobiegła.

Ambicje związane z wynikiem poszły do kąta, w zamian w ruch poszedł bengay w dużych ilościach + odpowiednie wizualizacje i zmotywowana stanęłam na starcie. I co się stało? Pobiegłam jeden z najprzyjemniejszych biegów życia – bieg w GRUPIE! Coś co mi się rzadko zdarza, bo zazwyczaj przecież każdy leci na życiowy wynik i nie ogląda się za siebie. Biegliśmy sobie równym tempem w piątkę, troszkę pogadując i delektując się tym biegiem od pierwszego do ostatniego kilometra.

Po co był mi ten ból? Po to, żeby skupić się na przyjemności przeżywania biegu z kimś – nie tylko na starcie i mecie podczas pstrykania fotek, ale na całej długości trasy. Po to, by popatrzeć jak wspaniale radzi sobie para debiutantów w biegu masowym. Po to by dotrzeć na metę nie umierając ze zmęczenia. Po to by może choć troszkę kogoś zmotywować do utrzymania równego tempa  Bo bieganie nie jest sportem indywidualnym. Owszem – zmagamy się z własnymi słabościami, ale można to robić z kimś u boku :)

A teraz fotki!

Przed biegiem:

W trakcie biegu:

Ból, nie ból – ostatni kilometr musiał być najszybszy ;) I meta!

I tradycyjna nagroda pobiegowa w postaci pyszności na Wege Festiwalu, mmmm :D

A jakby ktoś bardzo chciał wiedzieć, jaki miałam czas na mecie, to odpowiadam – trzy minuty gorszy niż rok temu :D

Pozdrawiam!!