Epicki Brak Weny

wpis w: O mnie, Smash, Wyzwania | 21

Pewnie zauważyliście, że od jakiegoś czasu nic nie wrzucam na bloga. Bo jakoś mocy mi brak. Ale jak się ma odpowiednich znajomych, to i na takie problemy znajdą radę.

Miałam kiedyś myśl, żeby napisać post o dupie, byłam bardzo ciekawa, czy ktoś to przeczyta i może – z oburzeniem skomentuje – bo jakkolwiek na ilość gości na blogu nie narzekam, to na brak komentarzy owszem. Blog to nie papierowa gazeta, można coś pod postem do autora napisać, śmiało! Ale mało komu się chce. No i tak czasem właśnie z tego braku kontaktu z czytelnikiem / oglądaczem bloga robi mi się w głowie takie coś co czasem trudno nazwać, taka niechęć do prowadzenia bloga, do robienia prac –  a szczególnie do pokazywania ich. I trzeba to jakoś zwalczać. Każdy bloger czasem to ma, ale nie każdy o tym pisze. Moi zakolegowani blogerzy, zrzeszający się pod szyldem BlogiKOT (Komiczne Odważne Twórcze) wpadli na pomysł, byśmy wszyscy napisali, jak sobie z tym radzimy. Nazywając rzecz po imieniu, czyli

Jak zwalczyć epicką chujnię we własnej głowie i napisać coś mądrego na bloga?

Ja pisać zasadniczo nie potrafię, są naprawdę lepsi blogerzy – pisarze ode mnie, ale jest wielu piszących blogerów, którzy nie potrafią zobrazować tego co im w głowie siedzi. Więc ci co potrafią pisać – napisali, a ja trochę popiszę, a potem zobrazuję.

Jak ja sobie radzę z pustką, brakiem weny?

  1. Najpierw trochę czekam, bo może to zwykłe zmęczenie, daję sobie czas.
  2. Jeżeli nie działa, zaczynam się zastanawiać, złościć, robić wyrzuty sumienia, bo „powinnam”, bo „terminy”, bo coś tam, licząc na to, że może dedlajn zadziała?
  3. Jeżeli nadal nie działa, to zaczynam robić delikatne podejścia do biurka. Najpierw tylko idę przy nim posiedzieć, tak mimochodem. Nic? Poprzekładam coś, poustawiam długopisy w kubku. Przegarnę z prawa na lewo.
  4. Nic? To idę blogi poprzeglądać. A nuż mnie co natchnie? Nie, nie – kopiować i zgapiać nie mam zamiaru, to nie po mojemu. Ale czasem tak jest, że spojrzy się na jakąś pracę i nagle – pstryk! – w głowie pojawia się ta iskra i lecę coś zmajstrować. Czasem też przeglądam własne prace.
  5. Ale czasem i to nie działa. Wtedy wyciągam najcięższe działa, czyli zaczynam sprzątać scrapkąt, układać papiery, przydasie, materiały. No – nie ma mocnych, żeby to nie zadziałało. Mając piękny papier w ręku, jeden, drugi, trzeci – musi coś pstryknąć i przywrócić wenę.

Te wszystkie etapy czasem trwają godzinę, dwie – a czasem nawet tydzień. Lub więcej.

Tym razem w ramach poszukiwania weny na stworzenie mojego obrazu o zwalczaniu epickiej chujni poczytałam sobie kilka postów (patrz pkt. 4) na blogach moich KOTów i wymyśliłam, że od każdego z nich „coś” sobie wezmę i wkomponuję to w swoją pracę.

I tak, po kolei: od Moniki Halmanowej – biorę mapę (samochodową / rowerową) – bo lubię mapy, dobrze mi się kojarzą – z podróżą, wakacjami…, od Jacka Dizajnucha – punkt trzeci jego rozpiski skojarzył mi się z rzyganiem tęczą, więc biorę tęczę, bo lubię kolory, od Basi z bloga Pociąg do Życia – biorę hasło „nie rozmyślaj za dużo!” – nie muszę pisać chyba dlaczego – czasem spontan jest najlepszy. To ostatnie kojarzy mi się z pewnym filmikiem zrealizowanym podczas zlotu w Warszawie. Zamieszczę go na samym końcu posta. Dominika – Dola – proponuje by walczyć z masowym ogłupianiem i czytać książki. Walczcie z masowym ogłupianiem…! Przekaz ponadczasowy. Paweł Bookworm – biega i odważnie wstępuje pod prysznic. A Zaniczka pobiła nas wszystkich jednym SŁOWEM!

Siadam zatem do biurka – wytyczne wyzwaniowe już mam! Bo kolejnym świetnym sposobem na pobudzenie weny są właśnie wyzwania. Scraperki nieustannie ogłaszają różne wyzwania – prac z kwiatkiem, bez kwiatka, palety kolorystyczne, określone tematy. I ja tym razem traktuję tę pracę jako trochę nietypowe wyzwanie – wyliczankę :)

Swoją pracę zrobiłam w smashu – zeszycie z tego typu pracami:

Słowa – klucze, które zapożyczyłam z blogów do zainspirowania się wymieniłam w poście i w pracy. Ale , żeby nie było tak całkiem prosto, mam zabawę – zagadkę i dla Was. Od kogo wzięłam żarówkę (niejedną zresztą)? Zajrzycie do wymienionych przeze mnie postów i poszukajcie. Czekam na odpowiedzi w komentarzach :) 

Podczas tworzenia tej pracy przypomniało mi się co mi pomaga w pracy – kawa i węglowodany, i co mnie inspiruje w życiu – odwiedzanie nowych miejsc i próbowanie nowych rzeczy. Dlatego na przykład biorę udział w wyzwaniu #12niecodziennychrzeczy.

i na koniec obiecany filmik – rozpoznacie mnie? ;)

Zapraszam też do odwiedzenia pozostałych, którzy rozprawili się z tematem:

Do Zdolnego, ale leniwego Witka
Do Artura z bloga Powoli. Po prostu.
i do Rudej Paskudy co kątem u Kanta :)

Hej!

  • Ewka! Świetnie Ci poszło! No zaciesz mam jak nic (a trochę smutny mam dziś dzień). Naprawdę się uśmiecham. :-)
    Tak właśnie sobie myślałam, że trudno jest wymyślić coś oryginalnego, kiedy się już przeczytało tyle fajowych tekstów na ten sam temat. A tu proszę, można? Można. :-) Są Twoje rady, jest z każdego coś dobrego, jest coś co charakteryzuje tylko Ciebie. Ten zeszyt mnie zaintrygował. Smash?
    Ten akapit jak siadasz przy biurku. <3 :-D
    Żarówki? Chyba wiem, ale nie wiem czy KOTy mogą brać udział w konkursie. ;-)
    No i już na koniec – nie cierpię słowa powinnam. :-) Świetny wpis. Zrobilaś mi nim dzień, znaczy wieczór, bo dzień był do dupy. Dziękuję. :-*
    PS. Filmik już kiedyś widziałam i wiem która to Ty. :-)

    • Kurczę – mam wrażenie, że Ci odpisywałam na komentarz, a go nie widzę… Smash to tak jakby trochę bujo, tylko z tego co wiem w bujo się planuje, a w smashu jest wolna amerykanka. Zdjęcia, wycinki, wspomnienia, myśli, marzenia – co tylko Ci się chce :D

  • Jakie to jest fajniaste!! I na filmiku chyba udało mi się Ciebie upolować – motto mi się podoba, bo ostatnio ciężko u mnie z myśleniem :) A jeśli chodzi o żarówkę – nie wiem ;))

    • No nie żartuj! A odwiedziłeś wszystkie blogi???

      Co do filmiku – tak, to ja jestem od tego „niemyślenia” hehe :D

  • Żarówka? Hmmm… ja wiem! Wiem, wiem wiem! :D
    Zaś jeśli chodzi o filmik, to oczywiście też wiem, która kobietka to Ty! Ale niestety nie potrafię za dobrze liczyć, więc nie wskażę, która z kolei jesteś :D I zaznaczam, że na cyfrach też się nie znam i w związku z tym nie mogę napisać, w której minucie filmu się pojawiasz :P

    A Twój pomysł jest mega, mega, mega bombastyczny! To jest po prostu cudo ❤ Jakby w Kociej Grupie były nominacje do Oscarów, to z mety bym oddała na Ciebie głos :)

    • Dzięki! Nie spodziewałam się takiej entuzjastycznej reakcji :D
      You made my day :D

      • No weeeeź, a jak inaczej miałabym zareagować? :P

        • No… hhmmmm… Mniej entuzjastycznie? Nie wiem :D haha :D

  • Wiecie co KOT-y – jesteśmy zajebiści i tyle :) Nie ma drugiej takiej grupy zwariowanych i zakręconych ludzików jak MY.
    Eve post jest mega mega mega :)
    <3

  • Omg! Jakie to cudowne! Ale, ale nie podobało mi się „są lepsi blogerzy”! Moja droga świetny tekst, nigdy więcej tak nie pisz, bo Cię znajdę!

    • Lepsi blogerzy – PISARZE :D Haha :D Dzięki Dominika <3

      Ale na wszelki wypadek schowam się pod biurko :D

  • Haha, ja tam Cię nieustająco podziwiam za kreatywność. I niby jak bym Cię miał NIE rozpoznać na filmiku? I nie pisz, że są inni, co piszą lepiej – po prostu inni piszą inaczej, ot i cała tajemnica :)

    • Okey….. :D Strasznie mi się obrywa za to jedno słowo ;)

  • Bardzo, ale to bardzo podoba mi się, jak ugryzłaś ten KOTowy temat;) Z brakiem weny radzę sobie pdobnie jak Ty, starając się nie szukać jej na siłę, bo efekty są odwrotne od zamierzonego.

    • Siła to jest potrzebna do dźwigania ciężarów, prawda? A i nawet wtedy dobrze jest mieć wypracowaną technikę :D