Cel – Półmaraton – Tydzień 10.

wpis w: Bieganie, Trening | 8

Im bliżej magicznej daty 03.04.2016r., tym szybciej czas zasuwa. A przynajmniej tak mi się wydaje… Cały tydzień okropnie się denerwowałam, nakręcałam się oglądając zamieszczane na stronie Półmaratonu informacje – między innymi punkty kibicowania (co tam się będzie działo!!!) i video z trasy: KLIK. No i ten podbieg na samej końcówce… Bardzo śmieszne. Niby za każdym razem na treningu robię podbiegi na kilku wiaduktach, ale jakoś mnie to trochę zbiło z tropu, bo jest to dosłownie 2km przed metą…

Wtorek. Pogoda fatalna, dzień wcześniej napadało mnóstwo śniegu i była chlapa, ale nie ma zmiłuj. W planie 30′ OWB1 (zrobiłam trochę za szybko), potem 8x ZB 1′ (w tempie około 5:40)/2′ odpoczynek i 10′ trucht do domu. Ogólnie wszystko pobiegłam trochę za szybko, ale dzisiaj jakoś mi się tak chciało i już. A po powrocie zjadłam nagrodę: muffinki z borówkami :D Mniam!

Czwartek. Pogoda przez okno zapowiadała się cudownie, ale było okropnie zimno, brr… 20′ OWB1 a potem miało być 50′ w tempie 6:40 ale po pierwszych 20′ pobiegłam w tempie narastającym – od 6:45 do 6:30 do 12. kilometra, a tylko ostatni, dodatkowy (znowu źle wymierzyłam trasę) pobiegłam tak jak powinnam, czyli truchcikiem.

Pokażę Wam przy okazji jak wraz ze zmianą pory roku, zmienia się moja „ścieżka sprinterska” – nazywam ją tak, bo przy dużych śniegach ten fragment drogi dla pieszych i rowerzystów był zawsze najlepiej oczyszczony:

Lodowa3x
Środkowe zdjęcie przedstawia stan aktualny:

Tego samego dnia wieczorem, o 18:00, rozpoczęła się ceremonia zakończenia cyklu City Trail 2015/2016. Będę ten cykl darzyć sentymentem, bo to podczas niego miał miejsce mój pierwszy w życiu bieg z numerem startowym i z całą fantastyczną otoczką świetnej atmosfery. Bywało różnie – w Mikołajki cudna pogoda, tuż po Nowym Roku mróz -16°C (po biegu wszyscy się rozpierzchli do domów w ciągu kilku minut!). Moja życiówka na 5 km (poniżej 30 minut) też padła podczas City Trail.

2016-03-17-01
Fotkę zrobił nam synek z trybuny :)

Sobota. Na ten dzień zaplanowałam sobie „egzamin wewnętrzny”, taki sprawdzian tylko dla siebie samej. Według planu treningowego miałam biec 120′ w pierwszym zakresie, ale postanowiłam wprowadzić modyfikację, zmieścić w tym czasie 18 km. Pierwsze 5 km w tempie 7:00 i potem narastająco, ostatnie 3 kilometry około 6:00 min/km i spore przyspieszenie na ostatnich metrach. Czyli taka jakby symulacja półmaratonu, ale nie do końca na pełnym gazie. Dzień wcześniej denerwowałam się okropnie, bo jeszcze ani razu nie biegłam takiego dystansu… W piątek wieczorem wchłonęłam pół czekolady i pół paczki żelków w ramach ładowania węglowodanów :) Dziecko odwiozłam do dziadków, żeby nie spędził w domu samotnie tyle czasu, wstałam rano i ruszyłam o 8:44. Zrobiłam sobie też na tę okazję ekstra frajdę, wrzuciłam w słuchawki kolejny już audiobook – tym razem on-line z Wolnych Lektur: „Przygody Tomka Sawyera”. Genialna lektura – czytaliście? Pamiętacie? 2016-03-19-02

Z treningu jestem bardzo zadowolona – udało mi się zrobić go idealnie, niemal co do sekundy! Do 13. kilometra miałam sporo pod górkę (tak na serio), potem zjadłam batonik, wypiłam około 150ml izotoniku i dalej biegłam lekko z górki (około 3km), potem znów kawałek pod górkę i do samego końca z górki.

Profil wysokości
Profil wysokości

Ostatni kilometr pobiegłam już na resztkach rezerw, w tempie około 5:30 min/km i gdy zegarek wypikał mi ukończony osiemnasty kilometr – zatrzymałam się ledwo zipiąc i strasząc nieco starszą panią, która akurat przechodziła obok. Doszłam jeszcze około 500 metrów do domu tracąc całe pozostałe ciepło i trzęsąc się jak galaretka (było około 2°C). W domu najpierw JEEEEEEŚĆ! a potem rolowanie obolałych mięśni nóg, szczególnie przywodzicieli ud…

 

Podsumowanie tygodnia. Nogi mnie bolą jak diabli po sobotnim szaleństwie, ale już wiem na pewno, że czas 2:15 na mecie jest realny. Do wtorku odpoczywam :) a każdy trening w tych ostatnich dwóch tygodniach robię zgodnie z planem co do joty. Koniec z chwilową samowolką, po czwartku i sobocie wiem już jak działa negative split i że taka strategia mi pasuje :D

Na razie!