Bieg na Piątkę – Warszawa 2017

wpis w: Bieganie, charytatywnie, Relacje | 10

W ubiegłym roku wcale nie napisałam relacji z Biegu na Piątkę. Zbierałam się, zbierałam i w końcu tego nie zrobiłam… A był to jeden z fajniejszych biegów – jak wszystkie warszawskie, w których brałam udział. Ale bieg tegoroczny pobił wszystkie na głowę! Był to mój drugi bieg dedykowany Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę – tak samo w przypadku wiosennego półmaratonu zbierałam dla nich pieniądze. Za pierwszym razem uzbierałam 2240 zł, a tym razem = 3001 złotych!!! Suma kosmiczna! Na samym początku skromnie myślałam – ach, jak byłoby fajnie uzbierać 500 zł… Jednak szło świetnie, znajomi dopingowali, wspierali, zagrzewali mnie do dalszego działania i – udało się osiągnąć tak wspaniały wynik. Nie mam słów, żeby opisać emocje towarzyszące mi podczas całej zbiórki – radość nieraz mieszała się ze zniechęceniem… I tak jak pisałam poprzednio – chylę czoło jeszcze niżej przed wszystkimi ludźmi, którzy taką pracę wykonują codziennie.

Oprócz celu finansowego jaki sobie postawiłam, zadeklarowałam się też, że pobiegnę te 5 kilometrów w czasie dla mnie niebywale krótkim – 27″58″. Moja wcześniejsza życiówka na tym dystansie to 28’37” w czerwcu. W międzyczasie biegałam nieregularnie, mało miałam treningów szybkościowych i wiedziałam, że ten bieg będę musiała zrobić głową. Emocjami. Niesiona falą kilku tysięcy ludzi. Napędzona endorfinami i zobowiązaniem do zrealizowania swojego przyrzeczenia złożonego przed wieloma ludźmi.

Plany, zobowiązania swoje, a życie swoje – kilka dni przed biegiem złapałam wirusa. Leczyłam się jak mogłam, jednak pogoda nie sprzyjała zdrowieniu, nie miałam też możliwości posiedzieć kilku dni w domu pod kocykiem. Piramidon, rutinoscorbin, zioła i wizualizacje stanowiły trzon mojej terapii. Mówiłam sobie, że będzie ciężko, będzie trudno, ale – dam radę. W końcu to „tylko” 5 kilometrów… Tak sobie mówiłam, choć dobrze wiem, że szybka piątka potrafi gorzej sponiewierać niż dobrze rozegrany półmaraton…

Do Warszawy przyjechaliśmy dzień wcześniej. Było zimno, padało. Odebrałyśmy z Anią pakiety startowe, pokręciliśmy się troszkę po Starówce – to przecież punkt obowiązkowy każdego wypadu do stolicy.

W dniu biegu, rano – też padało. Ale psychicznie byłam dość dobrze nastawiona, nastrój poprawiło mi spotkanie z ekipą biegaczy biegnących w tej samej drużynie. Zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie z balonami, wymieniliśmy dobre słowa i poszliśmy na start. Tradycyjnie wzruszyłam się przy piosence Niemena „Sen o Warszawie”… I START.

Bieg na Piątkę Warszawa

Drużyna Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę!

 

Tłum był bardzo gęsty i choć ustawiłam się w strefie na 28′, to już od samego startu musiałam biec slalomem, wymijać osobę za osobą. Jest to okropnie męczące i bardzo żałuję, że nikt nie sprawdza w żaden sposób, czy biegacze ustawiają się w prawidłowych strefach… Wszystkim byłoby łatwiej! Poza tym biegło mi się świetnie, utrzymywałam założone tempo z lekkim zapasem, wiedząc, że czekają mnie jakieś delikatne podbiegi i może będę musiała z tych rezerw skorzystać. Na trzecim kilometrze zdejmując buff zrzuciłam sobie z głowy słuchawki – cud, że nikt ich nie zdeptał! Musiałam się po nie wrócić, wytrąciło mnie to z równowagi, ale parłam dalej. Cały czas towarzyszyła mi Ania, która normalnie biega szybciej, ale tym razem biegła w moim tempie. Czwarty kilometr – nadal super, nie mogę wyjść ze zdumienia widząc co na zegarku, widzę przed sobą gigantyczny kolorowy wąż biegaczy, jak jeden organizm sunący do mety. I ja razem z nim. Piąty kilometr, zaczyna mnie delikatnie mdlić, na szczęście na bokach trasy co 100 metrów są motywujące hasła. Leć do mety. W głowie mam słowa Roberta – ciśnij do końca! Cisnę. Chce mi się wymiotować. META. Czas netto 26’58”. Sama jeszcze w to nie wierzę… Minutę szybciej niż planowałam! Kolana mi się uginają i jestem przeszczęśliwa, zrobiłam to!!!

Gdy nie biegnie się dla siebie, a dla kogoś, w dobrym celu – biegnie się łatwiej :D

 

 

  • Brawo Ewa! Szczerze podziwiam!

    • Dziękuję Moniko!! Właśnie zaczęłam kolejną akcję – zajrzyj na fp 💙

  • Piękne przeżycie. Sam biegłem kiedyś w biegu charytatywnym na 10 km i polecam to zrobić każdemu kto tylko może :)

    • A widziałeś mój najnowszy pomysł? Będzie więcej niż 10 km i mam nadzieję, że więcej niż 1051 zł – zajrzyj na mój fanpage 😁

  • Szalona dziewczyna :) nieustająco podziwiam i dopinguję :) Biegaj Yv jak najdalej i jak najszybciej :)

    • Aj tam od razu szalona :) doping jest baaaardzo mile widziany, krzycz głośno!!

  • Krystyna Polek

    brawo!!! Cały czas trzymam kciuki w każdej Twojej akcji :)

    • Dziękuję!! A upolowałaś już 10:51? Mi się ciągle nie udało 😁😁😁