15. Bieg Ulicą Piotrkowską – relacja

wpis w: Bieganie, charytatywnie, Relacje | 0

Bieg Ulicą Piotrkowską to bieg, który przyciąga na start mnóstwo ludzi. Najpierw najmłodszych biegaczy, tydzień przed startem głównym. Rok temu nasz synek debiutował właśnie w tym biegu, teraz był to dla niego już kolejny start, ale na najdłuższym dotychczas dystansie – 800 metrów (do tej pory było 300 – 600). Biegi dziecięce tym razem były płatne, symboliczne 10 zł, a całość zebranych pieniędzy przekazano dla Hospicjum „Gajusz”. Wszystko odbyło się niesamowicie sprawne, organizacja była rewelacyjna!

A tydzień później, dorosłych biegaczy w biegu głównym zebrało się prawie 5,5 tysiąca! Pogoda dopisała, trasa jest idealna do bicia życiówek, posypało się ich naprawdę sporo. Ja życiówki nie zrobiłam – ta ubiegłoroczna jeszcze musi poczekać – ten bieg był dedykowany przede wszystkim Fundacji Sage oraz Grupie Ratownictwa Specjalistycznego OSP Łódź – Jędrzejów, która razem z Ergo Hestia zbierała pieniądze na sprzęt ratowniczy.

Udało nam się być na miejscu godzinę przed startem – nie tak jak to zwykle bywa, że w ostatniej chwili, dzięki czemu sporo czasu spędziliśmy ze znajomymi.

Trasa biegu była w zasadzie taka sama jak rok temu, z delikatną tylko różnicą, natomiast nie zmieniła się jedna bardzo ważna rzecz. Biegacze nadal nie potrafią się ustawić w odpowiedniej strefie czasowej. Robiąc wynik na dychę w okolicach 1:07 ustawiają się w strefie poniżej 55′ i po około 2-3 kilometrach trzeba się przepychać między ludźmi, których już odcięło, bo wystartowali za szybko. Nie rozumieją rzuconego hasła „lewa wolna” i okropnie się oburzają, że się między nimi przeciska. Stawiają butelki z wodą tam gdzie biegną, nie myśląc o tym, że za nimi ktoś jest i może się potknąć, zmęczeni zatrzymują się nie schodząc na bok… Koszmar. Podczas tego biegu jest taki wąski fragment trasy prowadzący przez Manufakturę, podczas którego naprawdę traci się mnóstwo energii na lawirowanie między ludźmi. Szkoda, naprawdę szkoda, że nikt nie weryfikuje oznaczeń z numerów startowych przy wejściu do stref. Byłoby łatwiej.

zmordowane – ale już z medalami :D

 

 

 

Zapomniałam jeszcze na wstępie pokazać pakiet startowy – najbogatszy jaki do tej pory dostałam, a co najważniejsze – dużo w nim naprawdę fajnych rzeczy: