#12niecodziennych Rzeczy – Start

wpis w: #12niecodziennych, O mnie | 6

Pierwszą niecodzienną rzeczą jaką zrobiłam / robię w 2016 roku jest udział w wyzwaniu #12niecodziennych rzeczy. Kiedyś robiłam to częściej, brałam udział w konkursach i wyzwaniach scrapowych. Były dla mnie siłą napędową do próbowania nowych rzeczy, uczenia się nowych technik, łączenia kolorów na inne niż zwykle sposoby. Bardzo mnie to nakręcało, ale jak to czasem bywa z różnymi rzeczami – przeszło. A z okazji posta napisanego przez Kasię z bloga „Droga do minimalizmu” pomyślałam, że czemu nie, czemu nie wrócić do dobrego zwyczaju brania udziału w wyzwaniach… To jest o tyle niezwykłe dla mnie, że nie oznacza zrobienia na przykład notesu w patchworkowe wzorki w jeden wieczór, tylko trzeba samemu sobie wymyślić zadania i jeszcze do tego ma to dotyczyć mnie! Ma być dobre dla mnie, niecodzienne i nietypowe.

Na dobry początek wyciągnęłam mój nieco przykurzony smash i wybrałam w nim dwie strony na zapisywanie zrealizowanych rzeczy (pierwsze dwie rzeczy zapisałam w odwrotnej kolejności, ups :)

DSCF8190-wp

A zatem – jako pierwszą rzecz zaliczam po prostu podjęcie się tego wyzwania. Drugą rzeczą całkiem nietypową dla mnie jest zmiana dotycząca bloga. Przez pierwsze siedem lat prowadziłam bloga na bloggerze i zamieszczałam tam zdjęcia prac, które wykonałam – najpierw były to prace decoupage, biżuteria a potem kartki i scrapbooking. Ale ograniczałam się do krótkiego opisu pracy, technik i materiałów z których ją wykonałam. Jesienią ubiegłego roku przeniosłam bloga na wordpress, całkowicie zmieniłam szatę graficzną. Ale nic poza tym. W tym roku nastąpiła kolejna zmiana – zaczęłam trochę więcej pisać o sobie. Jest to dla mnie samo w sobie dużym wyzwaniem, na razie dość dziwnie się z tym czuję, ale pierwszy krok już za mną! Potem będzie już tylko łatwiej :)

DSCF8193

Trzecia rzecz już prawie gotowa a czwarta zaczęta!

12niecodziennych-baner

Pozdrawiam i zapraszam do wspólnej zabawy, przełamania codziennej rutyny – zróbcie coś niecodziennego!

  • Podziwiam… Mnie chyba to wyzwanie przerasta, bowiem czytam Twojego posta kolejny i kolejny raz, a coraz bardziej wzbudza we mnie obawy, czy bym dala radę. Może więc nie zaczynać?… Mam plany na tworzenie albumów i chyba już dalej nie podołam. Wielki szacun za odwagę, bowiem najtrudniej jest pisać o sobie. Pozdrawiam i życzę wytrwałości, jakiej mi brak :)))

    • Ewa

      Jadwigo – zaczynaj, co Ci szkodzi? To nie muszą być wielkie rzeczy – byle tylko było to coś niecodziennego. Może to być pierwszy raz u kosmetyczki, albo hybrydowe paznokcie. Niech to będzie zabawa – nie męka :) Zachęcam – 12 rzeczy na cały rok na pewno się znajdzie :) Buziaki!!

  • Skoro zapraszasz, to się przyłaczam. Widziałam już wcześniej banerek u Ciebie, trochę się też zastanawiałam czy nie spróbować, tym postem mnie przekonalaś. :-) Cieszę się bardzo, że piszesz trochę o sobie. Bez tego blog byłby zwykłym albumem Twoich prac. Może zwykłym to złe słowo, bo bardzo pięknym i niezwykłym, ale albumem. Wpisy osobiste dodają autentyczności, pozwalają poznać autora, nawiązać z nim pewien rodzaj więzi. Tak mi się wydaje. Specjalistką nie jestem, sama weszłam w blogowanie w marcu ubiegłego roku.Mój blog jest osobisty, na początku miałam problemy nawet z przyznaniem się przed bliskimi, że bloguję. :-) A potem jakoś poszło i krąg poinformowanych o moim blogu wciąż się rozszerza. Ja też ciągle jeszcze dziwnie się z tym czuję. :-) A wyzwania mnie motywują do działań, także zaczynam i ja #12niecodziennych.:-)

    • Ewa

      Basiu – kiedyś tak właśnie miało być – blog miał być albumem, bo zupełnie oddzielałam to co robiłam i pokazywałam od mojego codziennego życia. Ale – ja się zmieniłam, zmieniło się moje podejście do prac, które tworzę. I do bloga też :) Zmiany były nieuniknione, są częścią naszego życia. A dzięki tym zmianom poznaję nowych, fajnych ludzi! Ściskam Cię mocno i cieszę się, że będziemy bawić się razem :)

  • Jeszcze raz dziękuję za szerzenie informacji o tej całorocznej akcji. Cieszę się, że Twoje czytelniczki też mają ochotę spróbować :) Ja w styczniu pierwszy raz w życiu poszłam na sushi, jutro czeka mnie masaż olejami – zupełnie niecodzienne wydarzenie.

    • Ewa

      Wooow, super! Uważam, że takie akcje to bardzo fajny pomysł! Udział może przynieść tylko dobrą zabawę i korzyści, także będę się bawić i zachęcać :) Masaż olejami brzmi super, ale ja jakoś mam wewnętrzny opór (czytałaś może relację Matki jedynej z wyjścia do SPA? Polecam!) Pozdrawiam :)